46 448 t – tyle przewozów obsłużyło Katowice Airport w 2025 roku. To o blisko 25 proc. więcej niż rok wcześniej i pobicie rekordu z 2022 roku. Plany katowickiego portu lotniczego są jednak znacznie ambitniejsze – do 2030 roku chce obsługiwać nawet 100 tys. t cargo rocznie. Rosnący transgraniczny e-commerce może być szansą dla polskich lotnisk na rozwój w obszarze frachtu lotniczego, jednak potrzebne są inwestycje, atrakcyjne oferty i odpowiednie regulacje.
– W Pyrzowicach mamy trzy założenia, które chcemy osiągnąć w 2030 roku: 10 mln pasażerów, 100 tys. t cargo i ani jednego lotu przekierowanego z naszego lotniska. Czyli na tyle powinniśmy jeszcze uzbroić pomoce nawigacyjne i przygotować światła, aby każdy samolot, który chce wylądować w Pyrzowicach, mógł to zrobić. W ubiegłym roku mieliśmy 16 samolotów przekierowanych na inne lotniska, ale w 2030 roku powinno być zero – mówi agencji Newseria Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, które zarządza Katowice Airport.
W ubiegłym roku katowickie lotnisko obsłużyło 7 299 085 pasażerów. To o 14,3 proc. więcej niż rok wcześniej i frekwencyjny rekord. Z siatki połączeń czarterowych skorzystało ponad 3,7 mln osób, co daje wzrost na poziomie 16,2 proc. w porównaniu do 2024 roku. Największą popularnością cieszył się Egipt, który został pierwszym państwem w historii obsługi ruchu pasażerskiego w Katowice Airport, na którym w odlocie i przylocie zanotowano ponad milion podróżnych w ciągu roku.
– Ruch czarterowy na pewno jest dla nas finansowym core biznesem z wielu powodów. W Polsce ruch lotniczy oparty jest na współpracy z liniami lowcostowymi, które są bardzo wymagające pod względem stawek. W związku z tym marża jest dużo mniejsza niż na ruchu czarterowym. A porównując to do cargo, my praktycznie żyjemy z wynajmu powierzchni oferowanych firmom, które u nas operują, i z cargo w ogóle. Jeśli chodzi o przychody, to jest około 15 proc. ogółem – podkreśla Artur Tomasik.
Katowickie lotnisko w 2025 roku pobiło rekord w segmencie cargo. Obsłużono blisko 46,5 tys. t cargo, czyli o ponad 9 tys. t więcej niż rok wcześniej. Według prognoz na 2026 rok wartość ta powinna przekroczyć 50 tys. t, natomiast do 2030 roku – 100 tys. t. Pomóc w tym mają inwestycje w ramach programu rozwoju infrastruktury na lata 2024–2032. Mowa m.in. o budowie drugiego terminalu cargo o powierzchni około 10 tys. mkw. Jest on na etapie projektowania, który ma się zakończyć jeszcze w pierwszym kwartale 2026 roku.
– W ciągu dwóch–trzech najbliższych lat wybudujemy jeszcze dwa terminale cargo. Te 100 tys. t pozwoli nam przynajmniej dwukrotnie zwiększyć przychody z tego obszaru działalności. A jest on do zagospodarowania. Widzimy, że już dzisiaj mamy regularne połączenia, które są realizowane na długich dystansach. Lata do nas przewoźnik z Chin, z Chengdu. Myślę, że w tym roku może się pojawić kolejny przewoźnik albo nawet dwóch z Europy, którzy będą latali na inne kontynenty. Pyrzowice mają więc dzisiaj doskonałą infrastrukturę, ale przede wszystkim warunki operacyjne – tłumaczy prezes GTL.
Pierwszy samolot z chińskiego Chengdu na katowickim lotnisku wylądował pod koniec października 2025 roku. Ta trasa jest obsługiwana na zlecenie chińskich platform zakupowych z częstotliwością od trzech do pięciu rejsów tygodniowo.
– Samolot, który ląduje w Pyrzowicach z Chin, obsługujemy w sześć godzin, podczas gdy w Europie Zachodniej trwa to niejednokrotnie 24 godziny. W związku z tym bardzo nas polubili przewoźnicy, dla których ważny jest czas. To jest dla nas fajna informacja, która pozwoli nam na wzrost udziału tego rynku. Dla przedsiębiorców, ale też dla Polski to jest ważna informacja, bo stajemy się znaczącym punktem na mapie świata, jeśli chodzi o fracht lotniczy – podkreśla Artur Tomasik.
Ubiegłoroczny raport Izby Gospodarki Elektronicznej „Chińskie platformy e-commerce a polska gospodarka” pokazuje, że łączna liczba przesyłek, która dotarła do polskich konsumentów chińskich platform sprzedażowych między kwietniem a wrześniem 2025 roku, wyniosła 53 mln, przy założeniu, że jedno zamówienie to jedna przesłana paczka.
– Zmiana w globalnych łańcuchach dostaw to z wielu powodów szansa dla lotnisk regionalnych. Dzisiaj dominuje e-commerce, który ma coraz większy udział i każdy z nas chce jak najszybciej dostać paczkę. Chodzi o ostatnią milę, a więc lądowanie samolotów w miejscu zamówienia jest bardzo istotne. To widać po Pyrzowicach i liczbie zapytań o możliwość lądowania czy też po operacjach, które są dzisiaj realizowane – mówi prezes katowickiego lotniska. – Jest to duża szansa nie tylko dla lotnisk regionalnych, ale w ogóle dla Polski, żeby zbudować prawdziwą masę cargo, żeby Polska była znaczącym punktem na tym rynku. Aby tak było, musimy mieć współdziałanie przede wszystkim administracji, która te przepisy reguluje, administracji skarbowej, oprogramowanie, które jest kompatybilne z tym, co przewoźnicy oferują, bo nie wyobrażam sobie ręcznego księgowania 80 tys. paczek, które przywozi jeden samolot do Pyrzowic.
Z ostatnich dostępnych danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku całkowity lotniczy transport towarów i poczty w Unii Europejskiej wzrósł o 8,7 proc. w porównaniu do 2023 roku. Tylko Polska i Łotwa odnotowały spadki – odpowiednio o 3,6 i 2,7 proc. W 2024 roku najwięcej ładunków i poczty załadowano i rozładowano na niemieckich lotniskach – 4,7 mln t. Najbardziej zapracowanym lotniskiem pod względem przeładowanych ładunków i poczty w 2024 roku było to we Frankfurcie nad Menem, które obsłużyło blisko 2 mln t. Największy polski port lotniczy w zestawieniu – Lotnisko Chopina w Warszawie – znalazło się na 21. miejscu z wynikiem 126 646 t.
– Wszyscy zaczynamy rozumieć, że Polska ma duży potencjał do rozwoju cargo, ale żeby go skonsumować, to musimy mieć atrakcyjną ofertę, a nie cały czas narzekać, że Niemcy mają to, że Niemcy nam zabierają, bo my po prostu nie mamy oferty. Dzisiaj w Pyrzowicach zbudowaliśmy na tyle dobrą ofertę, że to jeden czy drugi port niemiecki powinien się obawiać. Z Polski jest bliżej do Azji niż z Niemiec, w związku z czym samoloty powinny tu lądować. Właśnie to chcemy osiągnąć w Pyrzowicach, aby Polska była bramą dla przewoźników z Azji, nie tylko do Polski, ale do całej Europy – podkreśla Artur Tomasik.