Donald Trump zapowiedział nałożenie dodatkowych ceł na osiem państw europejskich. Mają one wynosić 10 proc. od 1 lutego br. i 25 proc. od 1 czerwca br. To odpowiedź amerykańskiego prezydenta na sprzeciw tych krajów wobec roszczeń USA dotyczących Grenlandii. Jak podkreśla europoseł z KO Michał Szczerba, nie ma i nie będzie zgody Unii Europejskiej i europejskich sojuszników NATO na te roszczenia. Z kolei europoseł z PiS Adam Bielan liczy, że szczyt w Davos pozwoli rozwiązać ten spór na drodze dyplomatycznej.
– Nie ma i nie będzie zgody Unii Europejskiej, ale również europejskich sojuszników NATO na roszczenia USA w stosunku do Grenlandii. Stany Zjednoczone mają umowę z 1951 roku z Danią, a później do tej umowy w 2004 roku dołączyła również Grenlandia. Mogą zwiększać swoją obecność wojskową na wyspie, mogą rozbudowywać swoją bazę wojskową. Dziwi mnie to, że przez dwa lata nie zrobiono w tej sprawie kompletnie nic, a dzisiaj mówi się, że cała wyspa jest potrzebna z punktu widzenia bezpieczeństwa USA – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Szczerba. – Mam absolutne przekonanie, że chodzi o inne kwestie, jakąś ideę, którą sobie wymyślono i w którą uwierzył Trump, która nie zostanie zrealizowana, ponieważ stoimy murem za Danią i za Grenlandią. Nikt nie ma prawa siłą, groźbami pozbawiać kogoś terytorium, bo to jest styl Putina, na który nie ma zgody w Europie.
– Prezydent Trump bardzo jasno, twardo komunikuje potrzeby Stanów Zjednoczonych związane z geopolityką. Grenlandia jest położona na najszybszej trasie rakiet balistycznych, które są wycelowane z Rosji we Wschodnie Wybrzeże, w tym Waszyngton. Mówi również o zakusach chińskich na metale ziem rzadkich, które są położone na Grenlandii, również o nowych trasach handlowych, które powstają wraz z topnieniem lodu w Arktyce – mówi Adam Bielan. – Mam nadzieję, że ponieważ Dania jest członkiem NATO, tak jak Stany Zjednoczone, dojdzie do rozwiązania tego sporu na drodze dyplomatycznej.
Swoje stanowiska w tej sprawie już wyraziły instytucje Unii Europejskiej. 14 stycznia br. Parlament Europejski potępił oświadczenie administracji prezydenta Trumpa dotyczące Grenlandii i podkreślił, że wszelkie próby podważenia suwerenności i integralności terytorialnej Danii oraz Grenlandii oznaczają naruszenie prawa międzynarodowego oraz Karty Narodów Zjednoczonych. Powtórzono to 17 stycznia we wspólnym oświadczeniu przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen i przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy. Na trwającym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos szefowa KE zapowiedziała przygotowanie pakietu wspierającego bezpieczeństwo Arktyki.
Także eksperci przy ONZ dali wyraz swojemu zaniepokojeniu oświadczeniami prezydenta Stanów Zjednoczonych w sprawie Grenlandii. Podkreślili, że wzmocnienie obecności militarnej USA na wyspie na mocy porozumienia z 1951 roku może zostać podjęte wyłącznie za pełną zgodą Grenlandii.
– Prawo międzynarodowe w tej sprawie stoi po stronie Królestwa Danii, po stronie Grenlandii, ale również zasady dotyczące wzajemnych relacji w ramach chociażby Sojuszu Północnoatlantyckiego. Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że takie działania są nieakceptowane i nie będą akceptowane. Mam wrażenie, że Donald Trump po wizycie w Davos usłyszy to wszystko od wielu liderów i rozmówców, z którymi będzie miał okazję się spotkać – uważa Michał Szczerba.
– Potrzebne są rozmowy. Cieszę się, że prezydent Trump zapowiedział takie rozmowy podczas szczytu w Davos, podczas którego będziemy reprezentowani przez prezydenta Karola Nawrockiego. Mam nadzieję, że przywódcy europejscy, prezydent Nawrocki, pani premier Meloni, będą w stanie przekonać zarówno Amerykanów, jak i Duńczyków do tego, żeby ten spór rozwiązać na drodze dyplomatycznej – mówi Adam Bielan.
Na forum UE pojawiają się głosy o wstrzymaniu ratyfikacji umowy handlowej między Unią i USA w reakcji na groźby administracji Trumpa. Jak podkreślają przedstawiciele instytucji unijnych, ratyfikacji nie sprzyjają zapowiedzi nałożenia ceł na osiem państw europejskich, w tym sześć unijnych: Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię i Wielką Brytanię.
– W sprawie ceł przede wszystkim musimy zachować jedność i stanowczość. To jest potrzebne, ponieważ ostatnie porozumienie zawarto w lipcu 2025 roku w Turnberry w Szkocji i wydawało się, że będzie ono obowiązywało przez całą kadencję Trumpa. Kwestionowanie tego porozumienia i kreowanie nowych gróźb postawi w znacznym kłopocie firmy amerykańskie, ale również eksport z USA, który przecież jest bardzo istotną częścią rynku amerykańskiego – mówi Michał Szczerba.
– Te scenariusze są obecne w tej chwili w mediach, w dyskusji publicznej, ale mam nadzieję, że nie zostaną zrealizowane – mówi Adam Bielan. – W czwartek mamy szczyt Unii Europejskiej w tej sprawie. Zobaczymy, jakie będą decyzje, mam nadzieję, że wcześniej uda się osiągnąć przynajmniej zbliżenie stanowisk w Davos.
Przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej podkreślają, że Unia Europejska powinna dążyć do zwiększenia autonomii strategicznej, ukończenia jednolitego rynku i wzmocnienia współpracy z podobnie myślącymi partnerami.
Zdaniem europosła KO wzrost napięcia w relacjach UE – USA najbardziej cieszy władze na Kremlu.
– Mam wrażenie, że Władimir Putin zaciera ręce i cieszy się z tej sytuacji. Takie niemądre słowa nie budują jedności wspólnoty transatlantyckiej, ale pokazują kompletnie irracjonalne podziały. Co najgorsze z naszego punktu widzenia jako kraju graniczącego z objętą wojną Ukrainą, odwracają one uwagę od wojny, która trwa od 2022 roku. Naszym celem jest wspieranie Ukrainy w jej obronie, a nie koncentrowanie uwagi na tematach, które są wykreowane sztucznie przez nieodpowiedzialne działania – podkreśla Michał Szczerba.